Unia Europejska planuje złagodzenie ceł na importowane samochody elektryczne z Chin, w tym także na Tesle. Wstępnie UE proponowała stawkę celną na poziomie 9%, jednak po analizie nowych informacji dostarczonych przez producenta, planowane cła mają zostać obniżone do 7,8%.
Zmiana ta dotyczy także innych producentów samochodów elektrycznych pochodzących z Chin, co ma na celu zapobieżenie nierównej konkurencji na unijnym rynku. Jak podaje Bloomberg, ostateczne decyzje dotyczące taryf miałyby wejść w życie już w listopadzie 2024 roku. Cła te będą miały szczególne znaczenie dla gigantów branży, takich jak Tesla, BYD czy Nio, które już teraz mają istotny wpływ na rynek samochodów elektrycznych w Europie.
Jednak nie wszyscy producenci skorzystają z aż tak niskich stawek. Firmy, które odmówiły współpracy podczas śledztwa prowadzonego przez UE, muszą przełknąć maksymalne taryfy, wynoszące nawet 35,3%. To surowa kara, która według urzędników ma na celu zachęcenie do transparentności i współpracy z unijnymi regulatorami.
Obniżenie ceł może mieć pozytywny wpływ na rozwój rynku samochodów elektrycznych w Europie, zwiększając dostępność tych pojazdów i obniżając ich ceny. Jest to również krok w kierunku realizacji ambitnych celów UE dotyczących walki ze zmianami klimatycznymi i promowania zielonej energii. Zmniejszenie barier handlowych dla chińskich producentów może przyspieszyć rozwój infrastruktury dla pojazdów elektrycznych oraz dalszy wzrost popularności tego segmentu wśród europejskich konsumentów.
Decyzja ta wzbudza jednak kontrowersje. Niektórzy europejscy producenci obawiają się, że łatwiejszy dostęp do chińskich samochodów elektrycznych może zagrozić lokalnym firmom, które dopiero budują swoją pozycję w sektorze EV. W związku z tym, unijne regulacje mogą być kluczowym elementem przyszłych negocjacji handlowych między Chinami a Europą.
