Chcąc wyprzedać zapasy poprzedniego Modelu Y, Tesla wprowadziła do oferty zakup promocyjny z darmowym rocznym ładowaniem na ładowarkach Supercharger. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że nie skorzystają z tego wszyscy zainteresowani zakupem Y-greka.
Oferta ta dotyczy wstępnie skonfigurowanych Model Y zamówionych od 6 marca 2025 roku i dostarczonych do 31 marca 2025 roku. Bezpłatne ładowanie Supercharging jest dostępne przez rok od daty dostawy pojazdu. Należy jednak pamiętać, że oferta nie dotyczy nowych pojazdów Model Y, w tym wersji Launch Series. Dodatkowo, bezpłatne ładowanie nie może być przeniesione na inny pojazd lub osobę w przypadku przeniesienia własności.
Według regulaminie na stronie Tesli, promocja nie dotyczy jednego wariantu, który został nie tak dawno sowicie przeceniony (pisaliśmy o tym tutaj). Z darmowego ładowania nie skorzystają zamawiający wersję Performance.
Oferta może być łączona z istniejącymi programami zachęcającymi, w tym między innymi z kampaniami dotyczącymi stopy procentowej i premią Tesla, z wyjątkiem wstępnie skonfigurowanych pojazdów Model Y Performance.
To z pewnością ciekawa oferta, jeśli ktoś szuka sprawdzonego i chwalonego auta elektrycznego. Co prawda na rynku jest już jego następca, ale z racji darmowego ładowania oraz promocyjnej oferty leasingowej 0,99%, być może warto ją rozważyć. Obecnie cena najtańszego egzemplarza to 210 490 zł. Jeśli odejmiemy od tego rabat za zakup z linka polecającego, dotację w wysokości 30 lub 40 tys. zł, a także przeliczymy sobie roczne ładowanie na wymierne oszczędności, otrzymujemy naprawdę atrakcyjną kwotę.
Nie da się jednak nie zauważyć, że jeśli planujemy zakup za gotówkę, nową Teslę Model Y możemy kupić za dokładnie tę samą kwotę (wliczając w to czarno-białe wnętrze, które znajdziemy w najtańszym egzemplarzu dostępnym w starszym aucie “z placu”). Wtedy oszczędność dzięki darmowemu ładowaniu wymaga naprawdę solidnego przeliczenia. Nowa Tesla Model Y to jednak zauważalne zmiany jak choćby dużo lepsze zawieszenie, na które zwraca uwagę wielu kierowców mających za sobą jazdę. Czy zatem warto? Oceńcie sami.


